Otóż dzisiaj koło łózka znalazłam dziwnego "robala". Kiedy się mu przyjrzałam zobaczyłam, że to ususzona krewetka. Odwłok miała przyciśnięty do brzucha. Poznałam ją po oczach i czułkach. Była ciemna. Nagle ten odwłok się odgiął. Myślałam, że to przez to, że ją ruszyłam. Ale po chwili znowu ruszyła odwłokiem i nóżkami.
Szybko wsadziłam ją do szklaki z wodą, bo nadal nie byłam pewna czy to na pewno krewetka. Wyglądała okropnie. Po chwili ożywiła się. Chwilę pływała po czym padła na dno. Co chwilę się podrygiwała itd. Myślałam, że to szok i ona umrze. Jednak w tej szklance jest już z godzine. I czasami pływa czasami lezy na dnie, ale rusza nóżkami.
Ma o tyle utrudnione zycie, że brakuje jej 2. nóżek z lewej strony. Jak stoi to się lekko przewraca na ten bok. Jednak nadal żyje. Dałam jej kilka granulek pokarmu i ze dwie zjadła.
Dla mnie to jest o tyle dziwne, bo mam jedną wielką krewetkę, która nadal jest w akwarium. Jednak kiedyś (2 miesiące temu) kupiłam sobie 2 amano (tak to się pisze?), zaryzykowałam, bo byłam pewna, że ta większe je zje. Jednak w akwarium są korzenie, gdzie mogły się ukryć. Jednak te krewtki znikły następnego dnia po kupnie.
Tak sobie myśłałam, że może jedna się ukryła i wyszła kiedy podmieniałam wodę i miałam ściągniętą pokrywę. Jednak tygodnia by chyba nie przeżyła (podmiana wody jest zawsze w poniedziałki).
No i pytanie czy mogę ją wsadzić do akwarium ogólnego? Widać, że ma chęci do życia

Dodam, że pies mógł wyjąć ją z jakiegoś kąta...
Dodane:
Jeszcze dopiszę, że w wodzie ma barwę przeźroczysto-czerwonawą. Wydaje mi się, że jest trochę większa niż przy kupieniu